25.11.2013

Zapowiedź - pierwsze urodziny TC

Dzisiaj witam Was tylko skromną sygnaturką, którą skleiłam w pół godzinki (Boże, jak ja wszystko długo robię;/). Mam kilka szablonów, mam też tekstury, koloryzacje i tutorial na kolejny nagłówek. Nawet parę ikon już mam. Ale wciąż chcę stworzyć więcej, mianowicie tak jak obiecałam - szykujemy się na świętowanie pierwszych urodzin Terrible Crash:) Aż wierzyć mi się nie chce, że ten rok tak szybko minął. Nie chce mi się też wierzyć w to, ile tego wszystkiego tu zrobiłam, ilu ludzi poznałam... Nie ogarniam tego:p

Co mogę powiedzieć o tej imprezie, którą szykuję... Na pewno będą szablony Potterowskie, a także związane jakoś z Igrzyskami śmierci. Będą one naprawdę różne. Znajdą się też szablony z prostym artem, a także nowa kategoria - szablony naprawdę minimalistyczne (to dlatego, że ktoś mi powiedział, że takich minimalistycznych jeszcze tu nie było:p). I przede wszystkim stawiam właśnie na jak największą ilość samej grafiki, czyli sygnatur, ikon i szablonów. Dodatki oczywiście też się znajdą, ale dodatków tych jest tu już tak dużo, poza tym dostajecie je ode mnie co tydzień:p

Jeśli macie jakieś propozycje - koniecznie piszcie. Jest to dla mnie ważne, bo obecnie cały czas szukam pomysłów, z czym tu jeszcze szablon lub sygnaturkę zrobić. Może jesteście fanami jakiegoś serialu? Obrazicie się za Igrzyska, HP lub pana Downeya Jr w roli Sherlocka Holmesa? Może jakieś inne propozycje? Dawajcie! Po to tworzę te sygnatury, ikony i szablony, żebyście je wstawiali. Jestem otwarta na każdą propozycję:)

Na koniec buttoniki. Jeśli ktoś zechce to u siebie wkleić - będzie mi bardzo miło ;*


To do usłyszenia 3 grudnia, godzina 20:00!
xoxo;*

17.11.2013

055. Run away before you drown! ~ tekstury, tutorial na nagłówek, koloryzacje


Witajcie. Nie odkryję chyba Ameryki mówiąc, że całe nasze życie na tej ziemi jest kruche. Bardziej, niż krucha może być porcelanowa figurka. Nie wiem, po jaką cholerę opisywałam tutaj te swoje żale. Chyba tylko po to, by mieć jakieś zajęcie, by na chwilę przestać ryczeć, by uczcić ich pamięć. Na chwilę obecną wiem, że przez ich śmierć, przez ten żal i smutek, jaki mi po nich pozostał nie zauważyłam innych, znacznie ważniejszych rzeczy. W każdym razie ich śmierć była gromem z jasnego nieba, który uderzył w nasz dom i zrujnował wszystko. Gdyby nie mama, siostra i babcia to nie miałabym po co tu wracać. Nie będę o tym więcej pisać. Nie ma sensu. Trzeba żyć dalej. I trzeba być większym egoistą, by przetrwać, bo i tak żadne starania nie zostaną docenione.
Teraz może trochę o blogu. Nie zamierzam przestać go prowadzić, bo to niczego nie zmieni. Jestem pracoholikiem i dlatego wolę mieć jak najwięcej na głowie, łącznie z blogiem. Tak radzę sobie z problemami, bo niestety żadne substancje na mnie nie działają. Tylko zajęcie, robienie czegoś, czegokolwiek, co pochłania moje myśli... Tylko to pozwala zapomnieć i czuję się przez chwilę ok.
Czeka mnie piękny tydzień. Mnóstwo pracy na uczelni, same projekty... A w weekend będę intensywnie pracować na blogu, intensywniej niż kiedykolwiek. Zbliżają się pierwsze urodziny TC, dokładnie 3 grudnia będziemy świętować okrągły roczek. Tym razem nie zawalę, nie przegapię tej daty. Tym razem będzie tak, jak być powinno. Trzeba w końcu zaprowadzić w całym życiu porządek i przestać się przejmować.
Łapcie to, co mam na dzisiaj. Przeczytajcie regulamin uważnie, bo uległ zmianie całkowitej.

http://hostuje.net/file.php?id=6fbc7844c8c6ffbf592868dae6004338
http://hostuje.net/file.php?id=917e3a4f728b561c0e2115da7fdd2d81
http://hostuje.net/file.php?id=f6ae577dda5fe751f9897476cbbd92af
http://hostuje.net/file.php?id=a0d2a6d0a39628eb8e8f0bdffa9a5491
http://hostuje.net/file.php?id=f09ea1c349814f6bf96ada102195e1a9
http://img18.imageshack.us/img18/6039/4vrc.png
KLIKNIJ, ABY POBRAĆ MATERIAŁY!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie, że takie byle jakie te podglądy. Nawet nie chciało mi się poszukać poprzednich w formacie psd, żeby je edytować i zrobić je tak, jak robiłam do tej pory. Zamiast tego posłużyłam się beznadziejną czcionką i zwykłym, mniej ozdobnym paskiem pod nią, żeby była widoczna. A miałam gdzieś te fajne ząbki, których używam do tutoriali... Eh.

POMÓŻCIE I GŁOSUJCIE!
Za tydzień w końcu pojawią się jakieś szablony. Zarządzam głosowanie.
Sprawa jest bardzo prosta. Przejrzyjcie kategorie, jakie znajdują się w galerii. Każdy w komentarzu niech napisze, co ma do galerii przybyć, jaką kategorię mam poszerzyć. Jeśli nie ma tam jakiejś kategorii, proponujcie swoje. Stworzę szablony w tej kategorii, jaka wygra, i może coś stworzę od siebie, jak wystarczy czasu. Taka moja rekompensata za to, że już nie ma tu zamówień i nie wiem, czy jeszcze będą.
W komentarzu piszcie hasło: "GŁOSOWANIE" i dalej kategorię, jaką proponujecie.
Przykłady komentarzy: 
"GŁOSOWANIE: szablony potterowskie"
"GŁOSOWANIE: szablony z prostym artem"
Podawajcie też pary, z jakimi miałyby te szablony ewentualnie być, np. Ginny-Harry, Malfoy-Hermiona, itd. Piszcie to, co chcecie zobaczyć, ale z hasłem "głosowanie" i w krótkiej formie, bez czasowników, tylko po przecinkach wymieńcie, co chcecie. Łatwiej mi będzie podliczyć.


Przeróbka szablonu nr 52 dla A.
Otwórz nagłówek w nowej karcie i skopiuj jego adres z przeglądarki (nie musisz już linkować;)). W instrukcji do szablonu (plik "przeczytaj to") jest taki dział "Tekst powitalny i nagłówek". Tam musisz w kodzie na samym początku podmienić link starego obrazu nagłówka na nowy:)

Przeróbka szablonu nr 51 dla Emilie Morgan
Otwórz nagłówek w nowej karcie i skopiuj jego adres z przeglądarki (nie musisz już linkować;)). 
W instrukcji do szablonu (plik "przeczytaj to") jest taki dział "Menu i nagłówek". Tam musisz w kodzie na samym początku podmienić link starego obrazu (http://img21.imageshack.us/img21/5562/03m7.png) nagłówka na nowy, ten powyżej:)

Instrukcje, o które prosiły dziewczyny: na napisy i na ten chowający się tekst będą niebawem. Na napisy w następnym poście, a na ten tekst dodam do zakładki z instrukcjami CSS. Mam nadzieję, że poczekacie jeszcze trochę.

xoxo!


10.11.2013

Dopóki nie zrozumiesz śmierci, nie zrozumiesz życia.

"Cmentarz na Sarriá to jeden z najbardziej tajemnych i nieznanych zakątków Barcelony. Nie widnieje na planach miasta. Jeśli zapytać miejscowych albo taksówkarzy, najpewniej nie będą potrafili wskazać drogi, choć wszyscy słyszeli o jego istnieniu. A jeśli ktoś się odważy szukać na własną rękę, niechybnie zabłądzi. Garstka tych, którzy wiedzą, jak na ów cmentarz trafić, podejrzewa, że w rzeczywistości jest on tylko wyspą przeszłości, która znika i pojawia się podług dobie tylko znanych reguł.
W to właśnie miejsce zaprowadziła mnie Marina owej wrześniowej niedzieli, by wyjawić mi sekret, choć szczerze mówiąc, chyba bardziej intrygowała mnie tajemniczość niedawno poznanej dziewczyny. Posłusznie ruszyłem za Mariną ku północnej części cmentarza, w stronę niewielkiego i położonego na uboczy wzniesienia. Stamtąd mogliśmy widzieć niemal całą opustoszałą nekropolię. Usiedliśmy, spoglądając na groby i zwiędłe kwiaty. Uparte milczenie Mariny zaczynało mnie już powoli niecierpliwić. Jedyna tajemnica, jaka przychodziła mi na myśl, wiązała się z dręczącym mnie pytaniem, po jakie licho w ogóle tu przyszliśmy.
- Raczej nie widać żywego ducha - stwierdziłem nie bez kpiny.
- Ile kto ma cierpliwości, tyle ma mądrości - orzekła sentencjonalnie Marina.
- I wrzodów na ogonowej kości - odpaliłem. - Tutaj nic nie ma. Nic a nic.
Marina obrzuciła mnie zagadkowym spojrzeniem.
- Mylisz się. Tu aż się roi od wspomnień setek osób. Spotkać tu możesz całe ich życie, ich uczucia, ich nadzieje i brak nadziei, nieziszczone marzenia, rozczarowania i porażki, nieodwzajemnione miłości, które przysporzyły im cierpień. Wszystko kiedyś przerwane, wciąż tu jest.
Spojrzałem na nią, poczułem się trochę nieswojo, chociaż nie bardzo wiedziałem, o czym właściwie mówiła. Ale wyglądało na to, że te rzeczy są dla niej ważne.
- Dopóki nie zrozumiesz śmierci, nie zrozumiesz życia - dodała Marina."

C. R. Zafón, "Marina"

Dzisiejszy dzień to najgorsze urodziny w życiu i oficjalnie przestaję obchodzić zarówno urodziny, jak i imieniny.

W zasadzie nie wiem, co mogę Wam napisać. Nie wiem też, po co to piszę, bo na pewno nie dla Was. Po pierwsze: kogo to obchodzi, a po drugie: kto spodziewa się tutaj coś takiego zastać, przecież to blog graficzny. Ale ten blog graficzny jest, a przynajmniej pierwotnie był także moim pamiętnikiem. Bardziej liczę na to, że przelanie swojej rozpaczy tutaj pomoże mi się jakoś z nią uporać. Niestety nie mam innego miejsca, nie znam żadnego forum, gdzie mogłabym odnaleźć posty o takiej tematyce... Jestem w takim szoku, że popadam ze skrajności w skrajność. Przez 15 minut wydaje mi się, że nie jestem w stanie zająć się niczym i ryczę. W kolejnych 15 minutach pracuję nad czymś jak szalona, bo rozpacz jest nie do zniesienia i duszę się własnym płaczem, staram się więc znaleźć sobie zajęcie, coś, co pozwoli mi nie myśleć wcale.
Sytuacja się powtórzyła. Znów mam, a właściwie miałam cztery małe koty. Nie pytajcie, skąd mam tle ani nie piszcie, że jestem z tego powodu głupia, nie piszcie nic. Nigdy nie lubiłam za bardzo kotów. Dopóki ten pierwszy się do nas nie przybłąkał. Była strasznie mądra. I dlatego te moje koty są zupełnie inne od pozostałych kotów. To wszystko to jej geny. Wszystkie następne pokolenia są jeszcze mądrzejsze. Jeszcze bardziej inteligentne, jeszcze bardziej przywiązane do człowieka. A ta czwórka jest naprawdę wyjątkowa.
Jeden z nich, na swój sposób mój ulubieniec, jeszcze wczoraj bawił się ze mną jak zawsze. Teodor był z nich wszystkich najgrubszy, stąd jego imię (Teodor był najgrubszą z wiewiórek, kojarzycie?). Był cudowny. Gdy wracałam co weekend do domu wiedziałam, że jak zawsze wybiegnie i mnie przywita. Ten weekend zapowiadał się fantastycznie. Wolne mam do wtorku włącznie, więc się cieszyłam, że spędzę z nim tyle czasu. Bawił się lepiej niż niejeden pies. Potrzebował ruchu, tak jak każdy wielki pies. Uwielbiał, jak cała zresztą czwórka, weekendy kiedy mogliśmy się bawić i biegać. Nikt się za bardzo z nimi nie bawi w tygodniu, nikt nie ma na to czasu, a ja im poświęcam ponad godzinę dziennie na samo bieganie w weekend. Wczoraj biegaliśmy do późna, zrobiło się ciemno i zimno. Były zdrowe, ale Teodor nie zjadł kolacji. Miałam nadzieję, że to tylko przeziębienie, że w razie objawów, spuchniętych oczu i kataru, podam im wszystkim lek dzisiaj i super. Rano wyszłam z domu. Teodor siedział przed drzwiami i nie mógł utrzymać równowagi. Przeraziłam się, że to koniec, bo przez jedną noc stało się coś okropnego i wyglądał fatalnie, ale jeszcze miałam nadzieję. Potem znalazłam wymiociny w kolorze zielonym. Myślałam, że to zatrucie. Zabrałam go w ciepłe miejsce, potem umówiłam się z wetem. Gdy mieliśmy już jechać, wzięłam go na ręce. Był strasznie zimny. U weta nawet nie chciał się termometr załączyć, okazało się, że ma temperaturę już tak niską, jakby nie żył. Dostał serię zastrzyków, w domu go masowałam i ogrzewałam. I było już super, przyjął całe lekarstwo, które wet dał jeszcze do domu. Byłam z niego dumna, że był taki dzielny. Byłam nastawiona na to, że całą noc będę przy nim, będę go masować, żeby nie umarł w nocy.
Teodor umarł kilkanaście minut po tym, jak przyjął ten lek. Umarł na chorobę, która zwana jest kocim tyfusem. Miał najbardziej ostrą z możliwych wariantów tej choroby. Leżał, głośno pisnął i zaczął się wyginać w konwulsjach. To było straszne. Ale najbardziej straszne było to, że czułam jego bijące serce, nie było natomiast oddechu. Próbowaliście kiedyś sztucznego oddychania u kota? Ja nie mam w tym kompletnie doświadczenia i teraz mam ogromne wyrzuty sumienia, że może u kota trzeba to zrobić w jakiś szczególny sposób, trzeba mieć doświadczenie. Minęły dwie, może trzy minuty. Oddech nie wrócił, serce przestało bić. Próbowałam jeszcze przez kilka minut. Na próżno. Zrobił się zimny i sztywny, z pyszczka wyleciała mu ślina.
Gdy o tym piszę, to wydaje mi się, że jest lepiej jak wyrzucam to z siebie. Jednak za chwilę mi się odmienia i znowu duszę się płaczem, bo okropnie za nim tęsknię. Zdaję sobie sprawę, że ten post jest bez sensu, napisany jest z cholernymi błędami i nie dbam o to, bo prawie nie widzę klawiatury przez łzy i mam to gdzieś. Jadę na oślep. To się stało tak szybko... Jestem w szoku i nie mogę sobie z tym poradzić. A najgorsze są wyrzuty sumienia, że gdyby ktoś doświadczony się nim zajął, to może oddech by wrócił...
Przepraszam, że Cię nie uratowałam.

Pozostały mi jeszcze trzy. Mogą być też zarażone. Leczenie zaczęłam już dziś, lecz co, jeśli to nie pomoże? Nie wiem, co będzie, jeśli którykolwiek z nich umrze...

Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie moje wielkie nadzieje, rozczarowania i smutki, to, co dla mnie wydaje się tak istotne teraz... To wszystko odejdzie kiedyś wraz ze mną, zostanie przerwane i utknie na cmentarzu, tak jak opisała to Marina. Z tą różnicą, że nikt tych nadziei nie odkryje. Nikt nie będzie pamiętał, zostaną zapomniane na zawsze. Nigdy o tym nikomu nie mówiłam, nikt nie zauważył, bo zawsze udawało mi się odwrócić głowę i ukryć łzy, ale to jest właśnie główny powód, dla którego zawsze płaczę na cmentarzach, gdy odwiedzam je z rodziną z okazji 1 listopada. Świadomość, że nikt nie będzie pamiętał, a wszystko, co jest sensem mojego życia, nie ma żadnego znaczenia.


12.11.2013r., godz. 20:11
Dzisiaj o godzinie 18:24 umarł Biały. Owieczka jest jak dotąd zdrowy. Szaruś walczy z chorobą i choć na razie jest dość silny to nie wiemy, jak to się skończy. Biały też był silny i co... Umarł tak, jak Teodor. Konwulsje, piski i koniec.
Na zawsze zapamiętam dzień, gdy pierwszy raz na mnie spojrzał. Miał ogromne oczy, leżał swoim pięknym, białym brzuszkiem do góry... Z pyszczka wyglądał jak samiczka, więc dopóki się nie wydała nasza pomyłka był dla nas Białą. Miał najkrótsze nóżki, dlatego najszybciej nimi przebierał podczas zabawy. Był przepiękny i niezwykły.
To było niezwykłe szczęście móc się Tobą opiekować, patrzeć jak dorastasz. Szkoda tylko, że tak krótko.

Co radzicie w tej sytuacji? Miałam kompletnie nieprzespaną noc. Polecacie jakieś herbatki?
I dziękuję Wam za wsparcie. W domu tylko słyszę, że mam się ogarnąć, że nie mogę tak długo ryczeć...


13.11.2013r., godz. 21:33
Niestety, nie udało nam się. Szaruś odszedł dzisiaj ok. godz. 13:00. Ubolewam nad tym, że nie mogłam przy nim być, pisałam egzamin... Mimo tego, że pił, był w całkiem dobrym stanie... Nie udało się. Wirus był silniejszy.
Teraz został już tylko jeden. Za 5 dni kończę leczenie przeziębienia u niego i zaszczepię go przeciwko panleukopenii. Mam nadzieję, że przez te 5 dni nie zachoruje na to. Pilnujemy go najlepiej, jak się da.
W piątek wracam do domu i czeka mnie odkażanie domu i garażu z wirusa... Mam nadzieję, że wyrobię się w ten weekend. Nie wiem, czy ktoś z Was wie, ile z tym roboty. Wirus jest bardzo silny, w pokoju może przetrwać nawet rok, dlatego jest to bardzo ważne, żeby to wytępić, a żeby wytępić trzeba zdezynfekować dosłownie wszystko...
Strata boli. Wiecie, jak to jest, gdy wychowuje się taką słodką gromadkę i nagle jest tak pusto...? Ta gromadka była wszędzie, zawsze. Karmienie, leczenie przeziębienia, głaskanie, zabawy... Treningi skoków. Dbałam o to, by były skoczne, żeby potrafiły uciec przed zagrożeniem (gdy byłam mała miałam kota, który tak nie potrafił, próbował uciec na górę, ale mu się nie udało i pies taki wielki i głodny go dopadł). Były strasznie mądre, nie dały się oszukać. Teodor wchodził po drabinie, bo wiedział, po prostu wiedział, że jedzenie nakładam im do miseczek na wysokiej szafie i za wszelką cenę chciał się tam dostać. Były cudowne i nigdy ich nie zapomnę.
Okropnie się boję powrotu do domu w piątek. Boję się, że będzie tak pusto... Pozostał mi jeszcze ten czarny słodziak, Owieczuś. Będę o niego dbała najlepiej, jak umiem. Trzymajcie kciuki.

02.11.2013

054. This is Halloween! ~ tutorial na nagłówek, tekstury, koloryzacje, sygnatury

Witajcie kochani! <3 Strasznie brakowało mi tego czasu, kiedy w spokoju mogę usiąść i przygotować dla Was coś nowego. Niestety, choć post będzie dość obfity w dodatki, nie udało mi się jeszcze przywrócić wszystkich niedziałających dodatków i zaktualizować regulaminów. Remontu potrzebuje także galeria. Jednak powolutku, pomalutku damy sobie z tym radę:) Pewnie zrobiłabym to wszystko już dawno, gdyby nie bałagan na uczelni i w moim życiu. Na szczęście wszystko już wróciło do normy:D Jestem jednak na siebie troszkę zła, że nie udało mi się przygotować planowanej imprezy z okazji Halloween:> Chcę Wam to jakoś wynagrodzić dzisiejszym postem i dodatkami.
Mam też dla Was miłą wiadomość. Już dzisiaj możecie korzystać z nowo przygotowanej przeze mnie podstrony Pomoc CSS (Menu). Co prawda nie wszystko jest tam jeszcze skończone, brakuje wielu działów w instrukcji "Szablon krok po kroku", ale postaram się dodać wszystko jak najszybciej. Jest to strasznie pracochłonne, żeby wszystko działało jak trzeba, ale wierzcie mi, że całość będzie fajnie wyglądała. Po skończeniu pracy z tą zakładką będziecie mieli do dyspozycji "szkielety" gotowych szablonów, w których nie będziecie musieli robić nic więcej poza dodaniem własnych kolorów:) Jutro postaram się dodać troszeczkę kodów na różne efekty menu, więc zapraszam do stałego obserwowania:)
Chciałabym jeszcze Wam podziękować. Podczas gdy ja pracowałam nad nową formą instrukcji CSS i gotowymi szkieletami szablonów, było tu trochę cicho, ale Wy byliście przez cały czas! <3 Nawet nie wiem, kiedy to się stało, ale bloga obserwuje już 300 osób. Naprawdę cieszę się ogromnie, że tu jesteście!
Dobra, skończyłam gadać. Łapcie to, co przygotowałam:) A jest tego sporo: sygnaturki, 20 dużych tekstur, 3 koloryzacje, tutorial na nagłówek i szablonik dla Priceless. Kochana, wybacz, że tak długo:(

 
http://hostuje.net/file.php?id=454417e8d952d6671f3c60b2d7bf670a 
http://hostuje.net/file.php?id=4874e3fc78862490be632399275d6911 
http://hostuje.net/file.php?id=655cfe6da03343f9ebcb97de1997d31e
http://img24.imageshack.us/img24/5712/4yo6.png
KLIKNIJ, ABY POBRAĆ MATERIAŁY!
http://szablony-terriblecrash.blogspot.com/2013/11/056-nothing-makes-me-sadder.html
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Za tydzień na pewno jakiś tutorial, tekstury no i szablony. Z czym chcecie?
Zamówienia dalej zawieszone, teraz tylko składamy propozycje.

Zapraszam Was jeszcze tutaj. Aukcje nie są moje, ale kogoś, kogo znam. Może akurat Wam się coś spodoba:) A mi uda się jakoś tej osobie pomóc, w każdym razie bardzo bym chciała, jednak nie mogę zrobić nic więcej, poza poleceniem tego tutaj:(

Trzymajcie się ciepło;* Do następnego weekendu:)
xoxo;*


Obserwatorzy